Is Halloween Blue Moon really blue?

There has been a considerable amount of hype about the Halloween Blue Moon this year, a rarity occurring only every 20 years or so. The last one on record was in 2001 and the next one will be in 2039. Skywatchers (which I am not) apparently have been thrilled about this across the globe. I thought to myself: “Since this happens so rarely, why not capture this spectacular phenomenon on camera?”. Sooo….. I put the longest lens I had on my camera, waited patiently until all the clouds had gone away, and there it was a beautiful bright full moon as predicted. Really nice, yet, I somehow struggled to see much of a “blueness” about it. Just a normal silver moon as any other time. Hmmm.. is this really something you need to wait for 20 years?! I even suspected I was unable to see the “reality” of the Halloween Blue Moon due to some optical illusion. After all, human eye is so prone to misinterpretation of colours and shapes under certain circumstances. Well, in the end I decided to console myself by “correcting” my poor perception of reality in Photoshop. Finally, the moon is blue as it should be! Isn’t that something? I was very pleased with my blue moon achievement.

Halloween Blue Moon – 31 October 2020

However, the sense of achievement did not last long. The following day, just by chance, I read in an article that the term “blue moon” has a few meanings, one of them being the second full moon in a single calendar month. It can also mean something absurd or unreal. Very true, very true…. just goes to show to what extent human mind can try to bend reality to make it conform with what’s in our head.

Green energy / Zielona energia

Easter Monday saw us off to Fintry to see our old pals John and Justyna (another Polish/Scottish mix). Despite the weather trying to discourage us with snow and freezing wind we made it over the Campsies and were warmed up on arrival with home made soup, pizza and cake (thanks Justyna!). Over a cup of coffee we discussed the windmills we had seen on route. It seemed to us that their presence took away from the tranquillity of the place. Although, we all know that green energy is good and much needed I somehow cannot blame the people who are not so keen on windmills. Well, opinions on this are divided. John for example insisted that the hill was rather boring before and that the wind farm gave it a nice face lift. What do you think?
For more photos of this lovely day click on the image below.

W Poniedziałek Wielkanocny wybraliśmy się z wizytą do starych znajomych Justyny i Johna (również mieszanka polsko-szkocka). Pomimo pogody, która próbowała nas początkowo zniechęcić śniegiem i lodowatym wiatrem, udało się nam pokonać wzgórza Campsie i dotrzeć szczęśliwie na miejsce, gdzie zostaliśmy podjęci obiadkiem domowym składającym się z zupki, pizzy i pysznego ciasta (dzięki Justyna!). Przy kawie przedyskutowaliśmy temat turbin wiatrowych, które widzieliśmy w drodze do Fintry. Wydawało nam się, że ich obecność w pewnym sensie zakłóciła spokój tego malowniczego miejsca. Chociaż wiadomo, że zielona energia jest w dzisiejszych czasach bardzo potrzebna, nie dziwię się ludziom, którzy nie przepadają za widokiem wiatraków. Hmm, tutaj jak się okazuje opinie są podzielone. John na przykład usilnie argumentował, że wzgórze wcześniej miało dosyć nudny charakter, i że turbiny prowadziły do krajobrazu ciekawy element urozmaicający. Co wy o tym myślicie?
Aby zobaczyć więcej migawek z tego pięknego dnia kliknijcie na zdjęcie poniżej.

Windfarm / Farma wiatrowa

Roboty

Raz na jakiś czas Mary sięga po polską prasę, aby sprawdzić swoja, a przy okazji również moją, znajomość mowy potocznej. Wertując strony jednej z gazet które przywieźliśmy ostatnio z Polski ni z tego ni z owego zadała mi niewinne pytanie: „Co to znaczy: Jak objechać roboty na jedynce?”. Muszę powiedzieć, że początkowo zdębiałem ponieważ nie mogłem sobie wyobrazić kto mógłby interesować się jeżdżeniem dookoła robotów i to w dodatku na pierwszym biegu. Pomyślałem, że być może jest to jakaś nowa dyscyplina sportu albo jeden z dziwnych rekordów zapisanych w księdze Guinnessa. Okazało się jednak, że nie. Moje przypuszczenie było kompletnie nie trafione. Bliższe zaznajomienie się z załączoną do artykułu mapką w końcu rozjaśniło mi umysł. Rzecz tyczyła się zalecanego objazdu na drodze nr 1 w związku z prowadzonymi tam pracami remontowymi. I jak tu teraz wytłumaczyć żonie, że dwa zdania: „How to drive around robots in first gear.” oraz „How to avoid roadworks on road nr 1” po polsku brzmią identycznie? A swoją drogą to zastanawiam się do jakiego stopnia brak codziennego kontaktu z językiem przyczynił się do pogorszenia mojej zdolności rozumienia nawet prostych zdań. Może po prostu stopniowo zamieniam się w robota. 😉

Katastrofa lotnicza / Plane crash

Wiemy skądinąd, że historia często lubi się powtarzać. Stało się to czego wszyscy się obawialiśmy, Concorde miał wypadek. Podczas brawurowego lądowania przy bardzo ograniczonej widoczności, pilot stracił panowanie nad drążkiem i podwozie samolotu uległo poważnemu uszkodzeniu po raz drugi w historii. Na szczęście tym razem nikt z obecnych na pokładzie nie doznał poważniejszych obrażeń. Wzmocniona konstrukcja samolotu przetrzymała bezpośrednie zderzenie z płytą lotniska. Wiadomo, że zbyt intensywna fascynacja połączona brawurą najczęściej nie wróżą nic dobrego. Młoda natura rządzi się jednak swoimi prawami. Czy można temu zaradzić?

It is known from experience that history tends to repeat itself. Concorde had another accident. We were all expecting this to happen sooner or later. During the risky attempt to land under very limited visibility, the pilot lost control and the plane chassis was seriously damaged for the second time in history. Fortunately, this time nobody was injured due to the strengthened construction of the plane, which endured the impact. We all know, that intensive fascination mixed with risky behaviour can be dangerous. However, more often than not, young nature is governed by its own laws. How can you avoid it?

Concorde after the crash / Concorde po wypadku

Conversation with the Moon / Rozmowa z księżycem

Tonight we had a chance to observe something truly spectacular, a total lunar eclipse! We were really lucky as the sky was perfectly clear and we could see the Moon turning gradually all red. As if he was embarrassed to be caught sleeping on his night-time duty. “Wake up lazy bones!” we shouted and soon enough he was back on feet in his shiny armour. “That’s great!” – I thought to myself – “it appears that not only wolves have a gift of speaking to the Moon”. Click HERE to see a few snapshots of this fascinating event.

Dzisiejszego wieczoru mieliśmy okazję obejrzeć coś doprawdy spektakularnego, pełne zaćmienie księżyca! Mieliśmy sporo szczęścia ponieważ niebo było zupełnie czyste i mogliśmy zobaczyć na własne oczy jak księżyc robi się stopniowo ceglasto-czerwony. Jakby się zawstydził tego, że został przyłapany na drzemce podczas nocnej warty. “Obudź się leniuchu!” krzyknęliśmy na całe gardło i proszę, wkrótce był już na posterunku w swojej lśniącej zbroi. “Świetnie!” – pomyślałem sobie w duchu – “wygląda na to, że nie tylko wilki posiadają dar rozmawiania z księżycem”. Kliknij TUTAJ aby zobaczyć kilka migawek z tego fascynującego wydarzenia.

Red Eclipse / Czerwone zaćmienie

Latająca fascynacja / Flying fascination

Kuba ma bzika na punkcie samolotów. Temu nie da się zaprzeczyć. Wcześniej przeżywał już różnego rodzaju ‘zauroczenia’ (pociągi, koparki, itd), ale to ostatnie jest chyba najbardziej długotrwałe i intensywne. Od wizyty w muzeum lotnictwa na początku stycznia o niczym innym nie da się z nim porozmawiać. Miniaturowy model concorde’a który mu wtedy kupiliśmy towarzyszy mu prawie wszędzie. Podróżuje z nim do przedszkola, czeka dzielnie obok talerza podczas posiłków, a także w łazience podczas kąpieli. Concorde jest ostatnią rzeczą jaką Kuba widzi przed zamknięciem oczu i pierwszą, o którą pyta rano po przebudzeniu się. Jestem pewien, że wcześniej czy później przejdzie mu ta lotnicza ‘choroba’, chociaż na razie nie widać jeszcze objawów uzdrowienia. Myślę, że sam przedmiot zainteresowania Kuby jest bardzo pozytywny. Przecież latanie fascynowało ludzkość już od zarania dziejów. Chodzi raczej o intensywność przeżywania tego zainteresowania, która mnie u Kuby czasem zastanawia. Trzeba mieć nadzieję, że zawsze będą go inspirować jedynie szlachetne ideały.

Kuba is crazy about planes. We can’t deny it. He had some other ‘fascinations’ before (trains, diggers, etc) but this one is undoubtedly the longest and most intensive. Since our visit to the Museum of Flight at the beginning of January there is a constant talk about air planes going on in the house. The Concorde model he got from the museum shop accompanies Kuba almost everywhere. He takes it to the nursery, puts it next to his plate on the table when he eats, and also takes it to the bathroom when he has his bath. Concorde is the last thing Kuba sees before closing his eyes in the evening and the first thing he asks for in the morning. I think this flying ‘fixation’ will pass sooner or later, although there is no sign of recovery at the moment. It is not the subject which worries me. Flying fascinated humans from ancient history. It is rather the intensity of Kuba’s interests that makes me hope he only gets into noble subjects in the future.

I love my Concorde.